EchaOkolic.pl: W powiecie grodziskim jest Pan osobą znaną. Był Pan nauczycielem, radnym powiatowym, pojawia się Pan tutaj jako radny sejmiku województwa wielkopolskiego. Innymi słowy, jest Pan stąd. Jednakże wśród mieszkańców powiatu wolsztyńskiego i nowotomyskiego nie jest Pan tak dobrze rozpoznawalny. Wychodząc im naprzeciw, prosimy w kilku słowach powiedzieć - kim jest Killion Munyama?
Killion Munyama: Killion Munyama jest przede wszystkim nauczycielem akademickim, który od 1994 roku pracuje na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, dawnej Akademii Ekonomicznej. Pochodzę z Zambii, a w powiecie grodziskim mieszkam od 20 lat, od 1991r. Mam żonę i trójkę dzieci. Faktycznie, w Grodzisku jestem bardziej znany niż w wymienionych wyżej powiatach. Nie oznacza to jednak, że nic nie łączy mnie z ziemią nowotomyską i wolsztyńską. Jako nauczyciel akademicki przez wiele lat pracowałem w Zielonej Górze w wydziale zamiejscowym mojej macierzystej uczelni. Wśród uczących się tam studentów było wielu młodych ludzi z powiatu wolsztyńskiego, z którymi miałem okazję nawiązać znajomości. Nawet teraz, gdy spotykamy się po 10 czy 15 latach, miło wspominamy wspólnie spędzony czas na zajęciach i seminariach. Wprawdzie studentów z powiatu nowotomyskiego było tam zdecydowanie mniej, ale myślę, że mieszkańcy ziemi nowotomyskiej mogą mnie kojarzyć z wyborów do sejmiku województwa wielkopolskiego, do którego startowałem już dwukrotnie z okręgu wyborczego obejmującego ten obszar. Ponadto, gdy uczyłem języka angielskiego w grodziskim liceum miałem wielu uczniów z Opalenicy, która znajduje się przecież w powiecie nowotomyskim. We wszystkich dotychczasowych wyborach w jakich startowałem w Opalenicy miałem zawsze bardzo dobre wyniki.
EO: Nie wiem, czy ma Pan tego świadomość, ale dokonał Pan pewnego przełomu. Społeczność Grodziska jest bardzo hermetyczna, o czym bardzo szybko przekonują się ludzie z zewnątrz, którzy się tutaj osiedlili. O takich doświadczeniach wspominało nam wiele osób w prywatnych rozmowach. Czy zastanawiał się Pan, jak to się stało, że pochodząc z innego kontynentu i innej formacji kulturowej, w powiecie grodziskim stał się Pan niekwestionowanym liderem, na którego w ostatnich wyborach parlamentarnych oddano najwięcej głosów. Wyprzedził Pan nawet lokomotywy wyborcze swojej partii. Czym ujął grodziszczan Killion Munyama?
KM: Zjawisko to tłumaczę bezpośrednimi kontaktami z ludźmi. Uważam, że moje relacje z ludźmi są dobre. Nie mam do nikogo uprzedzeń. Lubię rozmawiać i wsłuchiwać się w to, co mają do powiedzenia inni. Nawet wówczas, gdy ich poglądy nie są zbieżne z moimi. A wracając do ostatnich wyborów, tak się złożyło, że lokomotywy wyborcze na listach partyjnych nie są ludźmi pochodzącymi stąd. Mimo wszystko nie są tak silnie utożsamiani z lokalnymi sprawami. Dlatego właśnie łatwiej mi było osiągnąć wśród, że tak powiem - swoich, dobry wynik, niż kandydatowi nie związanemu tak silnie z tym konkretnym obszarem.
Jednakże nie ukrywam, że mój sukces jest również dla mnie pewnym ewenementem. Zdaję sobie oczywiście sprawę z istnienia pewnych lokalnych uwarunkowań, również mentalnych, oraz z tego, że sam nie jestem idealnym człowiekiem. Stąd też sądzę, że po tych wszystkich latach mojego zamieszkiwania tutaj i prowadzonej przeze mnie działalności, zostałem zaakceptowany przez mieszkańców powiatu grodziskiego jako ktoś stąd, swój człowiek. Gdy rozmawiałem z dziennikarzami w Warszawie, to dziwili się oni, że osoba taka jak ja, o innych korzeniach, może się spotkać z taką akceptacją w środowisku niewielkich miejscowości.
Chciałbym więc skorzystać z okazji i podziękować wyborcom za zaufanie, którym mnie obdarzyli.
EO: Przysłowiowy "piękny uśmiech" nie jest gwarantem sukcesu wyborczego. Trzeba się wykazać jakimiś zasługami. Jakimi działaniami na rzecz lokalnej społeczności może się Pan pochwalić?
KM: Proszę zwrócić uwagę na fakt, że od pewnego czasu nie było w sejmiku wojewódzkim przedstawiciela powiatu grodziskiego. Związany z ziemią grodziską Przemysław Smulski w momencie, gdy startował do sejmiku nie mieszkał już na tym obszarze. Wszedłem do samorządu wojewódzkiego z myślą o powiecie grodziskim. Podczas spotkań klubu Platformy Obywatelskiej od samego początku dałem do zrozumienia, że to co wiąże się z tym powiatem będzie dla mnie zawsze jedną z głównych dziedzin zainteresowania. W związku z tym mam przekonanie, że moja obecność w sejmiku miała wpływ na to, że ułatwiła realizację pewnych lokalnych inwestycji i przedsięwzięć. Muszę jednak podkreślić, iż w takich sprawach nie ma zasług jednoosobowych, tylko zespołowe. Dlatego właśnie ważne jest, aby w zespole znalazła się osoba, która może mieć wpływ na kierunki jego działań. Każdy w sejmiku wie, że Killion Munyama jest reprezentantem powiatu grodziskiego, więc jeżeli mają być realizowane jakieś sprawy z tym powiatem związane, to jestem pierwszą osobą, z którą się te sprawy konsultuje i pierwszą osobą, która o interesy ziemi grodziskiej zabiega. To spory atut, gdy mieszkańcy gminy i powiatu mają swego przedstawiciela w organach władzy wyższego szczebla.
EO: Dlaczego postanowił Pan przenieść się z polityki lokalnej na politykę o wymiarze ogólnopaństwowym?
KM: U podstaw tego znajduje się mój dwukrotny sukces w wyborach do sejmiku wojewódzkiego. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi władze Platformy Obywatelskiej uznały, że powinny wystawić na listach w poszczególnych okręgach kandydatów z każdego powiatu. Nie wdając się w szczegóły, w Grodzisku koło powiatowe partii wskazało moją kandydaturę.
EO: Jest Pan osobą całkowicie z zewnątrz, z innego kraju i innego kontynentu. Ma Pan ustabilizowaną sytuację życiową i osobistą. Co Panem powoduje, że tak silnie angażuje się w polską specyficzną działalność społeczną i polityczną?
KM: Po prostu lubię to. Zawsze byłem człowiekiem, którego integralną częścią była wola działania. W latach studenckich byłem przewodniczącym Związku Studentów Zambijskich w Polsce oraz Związku Studentów Zagranicznych na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Odkąd pamiętam ciągnęło mnie do współpracy z ludźmi. Wielką satysfakcję sprawia mi możliwość pomagania innym. A że przyjechałem do Polski z dalekiego kraju i staram się realizować na niwie społecznej? Nie ma w tym nic dziwnego. Tak jest skonstruowany obecny świat. Pewnie nie wszyscy o tym wiedzą, że arcybiskupem w stolicy Zambii, Lusace, był zmarły w 2007r. polski misjonarz, Adam Kozłowiecki.
Mieszkam w Polsce od wielu lat. Tutaj założyłem rodzinę, tutaj pracuję, tutaj mam przyjaciół i znajomych. Tutaj czuję się jakbym był u siebie. Może wydawać się to komuś dziwne, ale tak po prostu jest. Jeżeli mam możliwość działania na rzecz dobra publicznego i posiadam ku temu kompetencje i chęci, to dlaczego nie mam tego robić?
EO: A czy może Pan powiedzieć, że wszedł Pan w to polskie codzienne życie tak głęboko, że postrzega je oczami Polaka, czy może gdzieś tam w głębi tli się jeszcze pewien dystans charakterystyczny dla kogoś z zewnątrz?
KM: Polska mentalność nie przeniknęła mnie całkowicie. Charakteryzuje ją wiele wspaniałych, pozytywnych cech, ale są również te niezbyt chlubne. Oczywiście musimy z góry założyć, że poruszamy się w sferze pewnych uogólnień i stereotypów. Niemniej jednak nie biorą się one znikąd. Wciąż przeraża mnie przysłowiowe polskie piekiełko. Ta zawiść, że komuś powodzi się lepiej i dążenie do ściągania takich osób w dół, zamiast stawianie ich sobie za przykład i podjęcie działań zmierzających do poprawy własnej sytuacji. Ciężką pracą, a nie kombinowaniem. Innymi słowy chodzi mi o równanie w górę. Próbuję walczyć z taką mentalnością.
EO: Ciężkie wyzwania stoją przed Panem. Sejm RP to nie sejmik wojewódzki. Inna skala problemów, inne wyzwania i odpowiedzialność. Czy przyjął Pan sobie jakieś cele, które chce zrealizować, zdefiniował problematykę, którą chce się zajmować w polskim parlamencie?
KM: Oczywiście. Jeżeli mam cokolwiek robić w sejmie, to muszą to być dziedziny, na których się znam, w których jestem specjalistą. Z racji mojego wykształcenia będzie mnie szczególnie interesowała kwestia finansów publicznych, funduszy unijnych i współpracy międzynarodowej. W pozostałych dziedzinach muszę się opierać na doświadczeniu fachowców, co nie zwalnia mnie z posiadania przynajmniej wiedzy ogólnej.
EO: Co zyskają mieszkańcy Okolicy poprzez fakt posiadania swojego reprezentanta w sejmie?
KM: Już wcześniej o tym wspomniałem. Osobę znającą lokalne realia, zainteresowaną szczególnie promowaniem na wysokim szczeblu wszelkich rozwiązań mogących wpłynąć na polepszenie tutejszych warunków życia. Osobę, o której opinię i stanowisko będą się zwracać inne osoby decyzyjne w sprawach dotyczących bezpośrednio obszaru zwanego przez was Okolicą, a przeze mnie subregionem.
EO: Gdzie i kiedy rozpoczną działanie Pańskie biura poselskie?
KM: W Grodzisku biuro już działa. Znajduje się ono przy ul. Żydowskiej, a otworzyli je w kwietniu posłowie PO mijającej właśnie kadencji sejmu. Teraz siłą rzeczy będzie to również mój poselski punkt spotkań z mieszkańcami. Planuję również otworzyć biuro w Nowym Tomyślu. W sprawie organizacji biur nawiązałem współpracę z senatorem Filipem Libickim, z którym będziemy się dzielić biurami we wspomnianych wyżej miejscowościach.
EO: Jest Pan świadkiem wielkich przemian jakie się dokonały w Polsce w związku z transformacją ustrojową. Jak Pan je ocenia?
KM: Z punktu widzenia ekonomicznego mamy do czynienia z ogromną zmianą. Progres był widoczny już na początku lat 90. Pamiętam doskonale jak mój kolega z Zambii, który skończył w SGGW w Warszawie w 1987r. i wrócił po studiach do kraju, a następnie dostał stypendium doktorskie w Wielkiej Brytanii, postanowił odwiedzić mnie w grudniu 1993r. w Polsce. Był bardzo zdziwiony, gdyż jego oczom ukazała się zupełnie inna rzeczywistość niż ta, którą zapamiętał z czasów PRL-u. W tak krótkim czasie Polska uczyniła wielki postęp z punktu widzenia gospodarczego. Ogromnym impulsem było oczywiście wejście do Unii Europejskiej i uzyskanie dostępu do wielkich pieniędzy, które codziennie pracują na naszą rzecz. Widać to codziennie w realizowanych w naszym kraju inwestycjach infrastrukturalnych i innych przedsięwzięciach. Polska rozwija się mimo globalnego kryzysu gospodarczego. Musimy więc mówić o niesamowitym postępie.
Trochę to jednak gorzej wygląda z punktu widzenia społecznego. Bez wątpienia poprawił się status wielu Polaków, ale są też ofiary przemian oraz wiele niespełnionych aspiracji i oczekiwań, co musi budzić frustrację poszczególnych ludzi, jak i różnych grup społecznych. Historia PRL-u ukształtowała powojenną mentalność społeczeństwa. Ludzie liczą z jednej strony na silne wsparcie ze strony państwa, z drugiej zaś nie szanują go. Stąd właśnie bierze się problem ogromnych wydatków związanych z ZUS-em, KRUS-em, trudnych do wyeliminowania przywilejów emerytalnych, ludzi pobierających nieuczciwie różne świadczenia. Polscy renciści należą do najmłodszych w Europie. Są to elementy hamujące rozwój.
Ostatnio zaskoczyło mnie jednak coś innego. Byłem niedawno w Warszawie i miałem okazję spotkać się z przebywającymi w Polsce cudzoziemcami. Wśród nich byli Zambijczycy i Duńczyk. Powiedzieli mi, że w dużych miastach coraz częściej spotykają się z wrogim zachowaniem ze strony Polaków. Wcześniej zjawisko to nie było aż tak nasilone. Co jest dziwne, agresywne gesty skierowane były też wobec człowieka białego mówiącego w języku angielskim.
EO: Ale z drugiej strony mamy w sejmie do czynienia z taką reprezentacją różnych mniejszości, że wcześniej było to nie do pomyślenia. Ci ludzie nie wybrali się sami, zostali wskazani przez Polaków. Świadczy to jednak o coraz większym otwarciu społeczeństwa.
KM: Mam zatem nadzieję, że moi znajomi mieli pecha i trafili na niewłaściwych ludzi, których jest coraz mniej.
EO: Czy za pośrednictwem portalu EchaOkolic.pl chciałby Pan skierować jakiś apel, przesłanie informację do czytelników?
KM: Nie jest to łatwe pytanie... Cieszę się i chciałbym to podkreślić, że mieszkańcy Okolicy posiedli ważną umiejętność. Oceniają człowieka na podstawie czynów, a nie wyglądu. Jest jeszcze taka jedna sprawa budząca często obustronne zażenowanie i niepewność. Mam tu na myśli pewien konwenans związany ze sposobem zwracania się do osoby o ciemnym kolorze skóry. Słowo "murzyn", ma wydźwięk negatywny, kojarzony z niewolnictwem.
EO: Jakiego więc słowa użyć, żeby nie popełnić żadnego faux pas?
KM: Wystarczy powiedzieć "czarnoskóry".
Naprawdę nie wiem, co w tym miejscu napisać...
Marcin Brudło - Redaktor
» GRODZISK - Włamania do samochodów
» GRANOWO - O krok od tragedii
» GRODZISK - Sprawcy uszkodzenia samochodu zatrzymani
» RAKONIEWICE - Piwo i drinki bez koncesji
» ŚWIĘTNO / WILCZE - Zatrzymani złodzieje przewodów
» WIELICHOWO - Święto Pieczarki
» WOLSZTYN - Relacja z koncertu BiFF
» Grodziscy gimnazjaliści z wizytą...
» WIELICHOWO - Święto Pieczarki
Bardzo dobra impreza! Brawa dla...
2012-05-22 14:14 więcej
przez jarekak
Prawo prawem, ale .... . Za komuny...
2012-05-08 12:48 więcej
przez Ragazzaccio
Z przepisów to nie wynika, ale...
2012-05-08 10:16 więcej
przez Marcin_Brudlo
\"Zasadniczo nie ma już odgórnego...
2012-05-02 14:10 więcej
przez Szyderca
Michał Kowalonek wokalistą Myslovitz!!!
To ci wiadomość, zastąpić samego...
2012-04-28 11:35 więcej
przez Szopenowski