Zapraszamy dowyrażania swoich opinii i sugestii dotyczących naszego portalu. Będą one dla nas bardzo cenne, więc pisz co masz na mysli.
Twoja sugestia:
Twój pseudonim:
Każdego miesiąca nasz portal odwiedza ponad 11 000 użytkowników, generując około 30 000 odsłon - zobacz nasze statystyki, skorzystaj z oferty reklamowej.

WOLSZTYN - Koncert Snowmana

2012-02-13 13:43

Mogłabym opisać moje wrażenia po koncercie Snowmana. O tym, jak wraz z liczbą gromadzących się w WDK osób rosło też napięcie i wrażenie oczekiwania na to, co ma się zaraz wydarzyć. O wyjątkowej atmosferze, jaka zapanowała tego mroźnego wieczora. Mogłabym napisać też o bardzo przyjemnych uczuciach, jakie towarzyszyły mi gdy rozłożona wygodnie w fotelu mogłam spokojnie odpłynąć przy dochodzących ze sceny dźwiękach.
Mogłabym, ale postanowiłam oddać głos innym uczestnikom koncertu. Zaraz po występie do członków zespołu przyszło wiele osób podzielić się swoimi wrażeniami. Dziękowali za udany koncert, gratulowali sukcesu, zbierali podpisy na płytach.

Podczas gdy rozmawiałam z wokalistą Michałem Kowalonkiem i pianistą Adamem Brzozowskim, podszedł do chłopaków jeden z uczestników koncertu. Na jego prośbę nazwijmy go Cwietnikiem. Otóż Cwietnik, jak wielu innych chciał, się podzielić swoimi wrażeniami z koncertu:
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Na co dzień słucham nieco innej, ostrzejszej muzyki, ale Wasz dzisiejszy występ był po prostu rewelacyjny. Graliście super, podobało mi się bardzo, kupiłem nawet Waszą płytę. Mam nadzieję, że jeszcze Was usłyszę w Wolsztynie lub może jakimś innym miejscu. Słyszałem Was dziś pierwszy raz, właściwie dotarłem przypadkiem, bo usłyszałem nazwisko Adama, który jest z Wolsztyna. I nie żałuję, bo było niesamowicie.

Myślę, że ta opinia w pełni oddaje klimat piątkowego koncertu.

Poniżej rozmowa z Michałem i Adamem:

Katarzyna Janusz: Nie mogę nie zacząć od pytania – jak się grało w domu?

Michał Kowalonek: Zawsze się dobrze gra. Od początku wiedzieliśmy, że będzie dobrze, że wszystko się uda. Do domu zawsze jedziesz uśmiechnięty i zadowolony. Wspomnienia odżywają. Na widowni zauważyłem nawet mojego nauczyciela od angielskiego z wolsztyńskiego LO, któremu zawdzięczam pierwsze teksty po angielsku. W tym miejscu należą mu się oczywiście ogromne podziękowania.

Adam Brzozowski: Wolsztyńskie LO w ogóle wspominamy bardzo miło. Pamiętam jak zamykaliśmy się w auli i pod pretekstem przesuwania fortepianu paliliśmy papierosy.

Michał: Ja nie paliłem i wam też mówiłem żebyście tego nie robili. Ja siadałem i grałem Ob-la-di, ob-la-da.

Adam: Pamiętam, że pierwszy utwór, jaki zrobiliśmy w liceum z Michałem, to było „One” U2 i „All your love” Erica Claptona w wersji unplugged.

Katarzyna: Obserwując wasze poczynania: Silent Disco, muzyka do niemych filmów, fundacje stowarzys,zenia, zespół Lumikulu, muzyka do spektakli teatralnych i wiele innych inicjatyw, których nie będę wymieniać, trudno oprzeć się wrażeniu, że macie tysiące pomysłów, czym nas jeszcze zaskoczycie?

Adam: Oj mamy coś w zanadrzu, już niedługo będziecie się mogli przekonać.

Michał: Tak, zawsze mamy coś w zanadrzu, na przykład w sierpniu jedziemy do Edynburga ze spektaklem teatralnym Cadillac, wystąpimy tam na jednym z największych festiwali teatrów ulicznych w Europie „Fringe”.

Katarzyna: Istniejecie na scenie już dosyć długo, bo prawie dziesięć lat. Jednak tak spektakularny sukces odnieśliście dopiero teraz. Mam wrażenie, że dążycie do celu małymi krokami, ale bardzo konsekwentnie, dając sobie czas na wiele innych projektów poza Snowmanem. Jaki jest wasz końcowy cel, czy macie taki? Czy nastąpi taki moment, że powiecie dość, mamy już wszystko o czym marzyliśmy?

Michał: Nigdy nie wiadomo kiedy taki moment nastąpi. Kiedy graliśmy pierwsze koncerty w Poznaniu, to był dla nas czad, rewelacja i szczyt marzeń. Później zagraliśmy we Wrocławiu, Berlinie i to był szczyt marzeń, później pojechaliśmy do Paryża i byliśmy bardzo szczęśliwi. Teraz przyjechaliśmy tutaj i to też był szczyt marzeń.

Katarzyna: A następny szczyt do osiągnięcia?

Michał: Mamy taki dość mocny plan, ale nie mogę go zdradzić. Gdy zakładaliśmy zespół założyliśmy sobie pewne cele i teraz konsekwentnie je realizujemy od punktu do punktu, czasem między punktami jest dłuższa przerwa. Czasem w planie jest też nieco chaosu, z którego czasem coś fajnego wynika.

Katarzyna: Macie za sobą występ na kilku znaczących festiwalach, wiele koncertów w kraju i za granicą, supportowaliście Archive, Yanna Tiersena, Karate. Które z tych wydarzeń chcielibyście powtórzyć, które dało Wam najwięcej satysfakcji?

Michał: Mnie osobiście największą satysfakcję dał występ przed Karate i możliwość spotkania się z tymi ludźmi. Zespół już nie istnieje, ale moim marzeniem jest, aby na następnej płycie pojawiła się piosenka Geoffa Fariny ( wokalista i autor tekstów Karate – przyp. K.J).

Katarzyna: Spotykamy się tu z okazji promocji Waszej najnowszej płyty. Powiedziałeś kiedyś, że najważniejsze jest na niej to, czego na niej nie ma. Ustalmy więc może co na niej jest, a czego nie ma.

Michał: Producentem płyty jest Marcin Bors. Daliśmy mu trochę pole do popisu i otworzyliśmy się na niego, bo na początku była to dla nas obca osoba. Na początku się nie polubiliśmy, ale z czasem udało nam się dogadać i jego pomysły, wspólnie realizowane się udały. Dużo eksperymentowaliśmy, dużo rzeczy odrzuciliśmy i to jest właśnie to, czego na płycie nie ma. I ważne jest to, że ich nie ma, bo po odrzuceniu pewnych elementów, pozostaje tylko to, co masz na myśli.

Katarzyna: Płyta powstawała dość długo, z pewnością jest dopieszczona w każdym szczególe.

Michał: Tak, choć przyznam, że sił do końca nie starczyło. Kilku rzeczy zabrakło, ale dla mnie tworzenie muzyki zajmuje mnóstwo czasu. Zanim uda się połączyć ze sobą kilka dźwięków, które Ci się spodobają, a później zanim to ograsz z chłopakami, potem nagrasz w studiu, z minuty robi się miesiąc, to jest niesamowite. Dlatego mimo tego, że płyta powstawała długo i tak zabrakło czasu. Jednak Bors zawsze powtarzał, że zespół rośnie w siłę nagrywając kolejne płyty. Gdy zabierzemy się za kolejną, będziemy już mieli spory bagaż doświadczeń, który możemy wykorzystać. Praca nad nią będzie łatwiejsza, zwłaszcza, że gdy gramy ze sobą już tyle lat, mamy w sobie pewną przyjacielską pewność siebie, możemy na siebie liczyć na scenie.

Katarzyna: To kiedy możemy liczyć na następną płytę?

Michał: Na pewno szybko. Latem chcemy wejść do studia.

Katarzyna: Czekamy więc z niecierpliwością, a ja dziękuję za rozmowę.

P.S. Podczas wywiadu Michał obiecał, że gdy napiszę w artykule tytuł piosenki, to zespół Snowman może ją zagrać, podobnie jak podczas koncertu w Trójce wykonał cover „ Like Virgin” Madonny. Nie jestem egoistką, chętnie podzielę się tak miłym zobowiązaniem. Jeśli macie pomysł na utwór jaki zabrzmiał by dobrze w aranżacji Snowmana, wpisujcie tytuły w komentarzach pod wywiadem i oczekujcie z niecierpliwością kolejnego koncertu.

Zdjęcia: Michał Chwalisz

Wyświetleń: 396  |  Komentarzy: 0
WASZE KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ

Treść komentarza:

Jeżeli chcesz skomentować artykuł, zaloguj się. Jeżeli nie jesteś jeszcze mieszkańcem naszej okolicy kliknij tu, aby do nas dołączyć.